poniedziałek, 9 stycznia 2017

piątek, 6 stycznia 2017

W samo serce Rzymu

Armia   Hannibala   jest  już  gotowa  to  na  razie  robocze  zdjęcie  z warsztatu.  Armia  będą  istnym tyglem  narodów  i  pierwsze  w mojej  malarskiej  karierze  słonie  bojowe.   Niebawem  postaram  się  o  lepsze  zdjęcia   na  konkurs






No  i  obóz   z  skorzystałem  z  świetnej figurki  xystona.     Hannibal  przeglądający  pierścienie  rzymskich  senatorów  zdobyte  pod  Kannami



czwartek, 5 stycznia 2017

Marszem do Italii

Armia  Hannibala  powoli zmierza  do  finiszu.  Skończyłem  malować  piechotę  Hannibala.  To już  istny tygiel  narodów.  Pierwszy  szereg   to  piechota  libijska   starego typu  uzbrojona  na  wzór  grecki   oraz  nowego  weterani  uzbrojeni  na modłę  rzymską.  Dalej   Iberowie   i  galowie   na służbie  Kartaginy.  Na  flankach lekka  piechota  galijscy  oszczepnicy  i  balearscy  procarze






wtorek, 3 stycznia 2017

Kawalerią Hannibala

Powoli  ale  konsekwentnie  maluję  armię  Hannibala   na  dzień  dzisiejszy  skończyłem  całą  kawalerię  z  tej armii głównie  celtowie  ale  też  legendarna  lekka  jazda  numidyjska.








sobota, 31 grudnia 2016

Szlakiem przez Alpy

Pracę  nad  armią  Hannibala  posuwają  się  do  przodu.  Lubię  "dioramowe" podstawi  dowódcze  zatem  malując  figurkę  Hannibala  postanowiłem  zrobić  ją  w  nieco  oryginalny  sposób.  Tak  więc  narodził  się  pomysł  niniejszej  podstawki   jest  na  niej  Hannibal  jadą  obok  sprzymierzonego  galijskiego  wodza   wymachującego  głową  zabitego  Rzymianina.    Obok  na  skale   na  równiny  italii  spogląda   jeden  z górskich  przewodników






Gotowy  jest  już  też  pierwszy  słoń bojowy







środa, 28 grudnia 2016

Powrót do przeszłości

Pora  wracam  do  malowani  figurek  historycznych.  Jak  dobrze  pójdzie  to  na  zbliżający  się  już  co  prawda  ku finiszowi  konkurs  forum strategię  wystawię  armię  Kartaginy.  Mam  już  większość  figurek  czekam  w zasadzie  tylko  na  paczkę  z  Hanibalem  i  długim  słoniem.  Jak  na  razie  sklepiłem  pierwszego słonia

wtorek, 29 listopada 2016

Znaj, mości chamie, co to szabla. Szabla to jest szlachecka broń

   Jeżeli  miałbym  wskazać   Polską  broń  narodową   to zdecydowanie  będzie  to szabla.   To  już   nawet  nie  broń  to  symbol , wszak  jest  wymieniona  w   hymnie  narodowym .  Łagodnie   wygięta  klinga   z   obusiecznym    piórem (ostatni  odcinek  ostrza),  do  tego  rękojeść   kabłąkiem  osłaniającym  dłoń  i  typowo  Polskim  wynalazkiem  „paluchem”   czyli  specjalną  obrączką  osłaniającą  kciuk.   Najważniejszy  w szermierce  palec ,  bez  przeciwstawnego kciuka  nie  da  się   utrzymać  szabli  w  ręku.

Generalnie   jakoś  szczególnie    szabla  mnie  nie  interesowała.   Jawiła  mi  się  przede wszystkim  jako   kawalerzystów.   A  sam  konno  jeździć  nie  potrafię ,  a  i  w grach  bitewnych preferuje  raczej  armie  oparte  na   silnej  zdyscyplinowanej  piechocie.  Na   ubiegłorocznym  Falkonie   przypadkiem  trafiłem na  książkę  „Ostatni  Honorowy”   Jacka  Komudy.  Nie  będzie  przesadą  stwierdzenie  iż szabla   jest  jednym  z  bohaterów   tej  powieści.   Oczywiście  nie  dało  się  uniknąć  paru  błędów .  Przykładowo  szermierz  z  rapierem  nie  mógł  przywodzić na  myśl  grafiki  z  traktatu  Talhoffera  gdyż   ten  został  spisany   zanim  w  Europie   rapiery  się  pojawiły.  Opisy   pojedynków   sanacyjnych oficerów,   brawurowe  starcia   na  szable z  opisami  pełnymi   mniej lub  bardziej  profesjonalnych terminów .  Do  tego  doszedł  jeszcze  jeden argument  .   Wówczas  od  około  miesiąca  trenowałem   walkę  mieczem  długim   i  zauważyłem  że   muszę  poprawić  refleks .  A  że  szabla   jest  bardzo szybka,  zdecydowałem  się  zacząć  treningi  z szablą  by  właśnie  ciut  refleksu  nabyć.
Kolega  z  grupy  szermierczej   miał   już  doświadczenie  z  szablą.  Skombinowaliśmy   palcaty  i  jazda.   Na  początek   postawa  szermiercza.  Mocno  ugięte   nogi   ,  prawo  jako  wykroczna   ,   bokiem  do  przeciwnika   z   szablą  przed  sobą   trzymaną  w  pierwszej  zasłonie  (  Pierwsza  zasłona   chroni  prawy  bok   i  bark ,  jest  przy  tym  wyjściową  postawą od  której  zaczynamy  walkę) .   Pierwsze   wrażenie ?  „Jakie  to  jest  niewygodne  i  nienaturalne”   pierwsze  treningi  były  naprawdę  ciężkie   trudno było  mi  przyzwyczaić  się  do  totalnie  odmiennej  postawy  niż  ta  znana  mi  z  miecza  długiego.  W  końcu  jednak  zacząłem  się  przełamywać   i  doceniać  możliwości  jakie  niesie  postawa  szablisty  zwłaszcza  znakomity  balans  ciała.
  
Dalej  przyszła  pora  na  podstawowe   ataki  szablą.   Podobnie  jak  w  walce  mieczem   cięcia  tworzą   coś  na  kształt   gwiazdy.  Nie  ma  tylko  cięcia  pionowego  z  dołu  w  górę.  Jest  to  dość  zrozumiałe  z  uwagi  to  iż   poza  piórem  tylec  szabli  jest  tępy.   Poza  kierunkami  dochodzą  3  „rodzaje”   cięć.   Pierwsze   to  szybkie  cięcie   „z nadgarstka” .  Atak  taki   wykonuje  się  bardzo  szybko  prostując   ramie   i  nadając  szabli  pęd  ruchem  nadgarstka.   Świetny  atak  by  kogoś  „spunktować”    zwłaszcza   jeżeli   ktoś  dysponuje  dobrym refleksem.   Wydaje  mi  się  że   cięcie   na  nadgarstka  może  się  też   sprawdzić   jako   szybki  atak  stopujący  wykonywany  w przeciwtempie (  rodzaj  akcji  szermierczej  polegający  na  wykonaniu  szybkiego  ataku  w  momencie  gdy  przeciwnik  zaczyna  natarcie,  jest  to  niejako  odpowiedź  atakiem  na  taka).  Minusem  cięć  z   nadgarstka   jest  ich  mała  siła.  Dalej  poznałem  cięcie  „z  łokcia” .  Przy  tej  technice   to  właśnie   łokieć  i  przedramię   nadają  szabli  pęd.   W  praktyce  najczęściej  używane  cięcie  w  walce  pieszej    jest  co  prawda  wolniejsze  niż  cięcie  z  nadgarstka  jednak   zauważalnie  mocniejsze.  W  praktyce   w  późniejszych  sparingach   używałem   głównie  cięć  z   łokcia (oraz   nadgarstka )  .  Ostatni  rodzaj    cięcia   to  szerokie   zamaszyste  cięcie   z  całego  ramienia.  Cięcie  zdaje   się  dominujące  w  walce   konno.  Wydaje   mi  się  raczej  mało   użyteczne  w  walce  pieszej   cięcie  dość  wolne   ale  połączone  z  wypadem  daje  spory  zasięg. 
   Po  cięciach  przyszła  pora  na  zasłony   różnie  bywają  numerowane   ale   jest  ich  6.  Można  powiedzieć  z  grubsza  iż    jest  to  zasłonięcie   potencjalnej trajektorii  cięcia   przeciwnika  własną  bronią  . Zasłony  bywają  różnie  numerowane   na  potrzeby tego  tekstu   przyjmę  numeracje  jaką  wprowadził  kolega  uczący  mnie  szabli.  Pierwsza  zasłona   jest  jednocześnie   postawą wyjściową  do  walki   zasłania  prawy   bok   i  bark .  Dalej   jest   zasłona  druga   chroniąca   prawą  część  ciała  od  pasa  dół.   Zasłony  3  i  4   chronią  te  same  partie  lewej strony  ciała.   Zasłona   5  i 6  chroni  natomiast   głowę   i   ramiona .    Z  tego  co się  zorientowałem   tematyka  stosowania  klasycznych  statycznych  zasłon  jest  mocno  dyskutowana  w środowisku  szablistów .    Ciekawym  temat   są  pchnięcia   wykonywane  szablą .  Z  uwagi  na  krzywiznę   klingi  szablowej  która  pozwala  po łuku  wymijać  blok  przeciwnika . 

    I  w  tedy  zaczęły  się  sparingi .  Początki  były   dość   trudne.  Dostawałem  straszne  lanie  oj  trochę  to trwało  zanim  zacząłem   łapać   tak  specyficzną  dla  szabli  mechanikę  ruchów.  Ciężko było  przywyknąć   do  zupełnie  odmiennej  od  miecza  długiego  pracy  nóg.  Po  pewnym czasie   całkiem   intuicyjne   stało  się  przechodzenie  od  zasłony  co  cięcia.  W  sposób  naturalny  zaczęły  dominować   cięcia  z łokcia  i   nadgarstka.    W  zasadzie  na  tym  zakończyła   moja  bardziej systematyczna  nauka  walki  szablą .  Ale  bynajmniej  nie  był  to  koniec  mojej  przygody  z  tą  bronią  .   Bo  chyba  to  właśnie  szablą   najczęściej  walczę  w  sparingach .   Wydaje  mi  się  wobec  tego  iż  mój  styl  władania  szablą  przypomina  bardziej  rembajłe  z  dzikich  pół  zaprawionego  w  bojach  i  rozbojach  jak step  długi  i szeroki,  niż   szkolonego  na   dworskich  parkietach  szermierzy .   Ciekawą  sprawą  jest   to  jak   zmieniał  się  ów  styl  wraz  z  nabywanie  wprawy  . 

 Po  pierwsze  coraz  rzadziej   zdarzało  się  używać  statycznych  zasłon.  W  zasadzie  podstawowym  sposobem  obrony stało  się  operowanie  dystansem    i  unikanie  ciosów .  W  sumie  nieco  instynktownie  zacząłem  też  stosować  zbicia   (akcje  szermiercze  gdzie  uderzeniem  swojej  klingi  zbijamy  ostrze  przeciwnika  z  trajektorii  ciosu).   Statyczna  zasłona  pozostała  w  zasadzie  jako   ostatnia  deska  ratunku .  Długie  wymiany  ciosów   są  może  efektowne  na  pokazach  lecz  w  walce  sparingowej zdarzają  się  rzadko.  Czasami   dochodzi  do  sytuacji  gdy  podczas  ataku  przeciwnik  przyjmuje  cios  na  statyczną  zasłonę  lub  zbija   i  od  razu  przechodzi  do  riposty    zamiast   wycofać  się   można  spróbować   przyjąć  cios  na   zasłonę  i  od  razu  ripostować .  Zazwyczaj  taka  wymiana   sprowadza  się  do 2-4  cięć ,  jeżeli  nie   przyniosą  rozstrzygnięcia   najlepiej  odskoczyć  w  dystans.  
  Zauważyłem  iż  stopniowo  poprawił  mi  się  refleks  im  więcej   rąbie  szablą .  Z  czasem  pojawił  się  automatyzm  działania .  Wspomniane  wyżej  wymiany  są   naprawdę  błyskawiczne. To  kwestia  sekund   ruch  szabli  jest  trudny  to  uchwycenia.  Można  zatem  powiedzieć  iż  trening  szablowy  spełnił   pokładane  w  nim  nadzieje . 

  Zacząłem  też  sporo  czytać  o walce  szablą  .  Im  bardziej  przybywało  mi  wiedzy  tym  bardziej  zacząłem  dostrzegać  złożoność   problemu.    Cały system  opierający  się   o  zasłony  statyczne  i cięcia  to zazwyczaj   szermierka  XIX  wieczna  w  konwencji  oficerskiej .  Siłą  rzeczy  był  to system  mocno  uproszczony   kładący  nacisk  na  szybkie  i efektywne  nabycie   podstawowych umiejętności  szermierczych.   Jak  zatem  władano  szablą  w  XVII  wieku  ?  Prawda  jest  taka  że  wiemy  o  tym   bardzo  mało.  


W  Polsce   próby  rekonstrukcji   Polskiej tradycji  walki  szablą  podjęli  się  Sieniawscy .  Starają  się  oni  odtworzyć  właśnie  sztukę  krzyżową   czyli  polską  szkołę  szabli.  W  wielkim skrócie   jest   technika  walki   stawiająca   na  stosowanie  szybkich  cięć  krzyżowych  .  Cięcia  są  tam  zarówno techniką  obrony  jak  i  ataku .  Szabla  pozostaje  w ciągłym  ruchu   zarówno   zagrażając  przeciwnikowi  jak  i  zbijając  jego ataki.  Typowa  statyczna  zasłona   pojawia  się  tam  bardzo  rzadko  jako element  podejścia  do  przeciwnika.
 Sekcje   szabli  polskiej prowadzi  również   grupa  Silkfencing.  Starają  się  oni  na  podstawie  zachowanych  źródeł  zrekonstruować  techniki  użycia  szabli  polskiej . 
 Generalnie  każdemu  zainteresowanemu szermierką  polecam zainteresowanie  się  szablą .  Fechtunek  szablowy  znakomicie  rozwija  refleks   i   pozwala   znacznie  uelastycznić  nadgarstki .   Poza  tym  to  fajne  nawiązanie  do  naszej  narodowej  tradycji .  Zatem    szabla  w  dłoń   i  bij  kto w Boga  wierzy .